Antropolonia

Nowa jakość w polskim internecie. Wysmakowana szata graficzna, piękne zdjęcia i filmy służą tu jedynie podkreśleniu narracji, której osią są bohaterzy bloga. Polacy, którzy potrafią odejść od standardów i żyć po swojemu. O kolekcjonowaniu historii o nich opowiada pomysłodawczyni projektu Joanna Ziemowska.

Skąd wziął się pomysł na „Anropolonię”?
Joanna Ziemowska: Wynik potrzeby zrobienia czegoś dla innych i siebie, zbudowania przestrzeni, w której będziemy mogli odczarować swój kraj. Chcemy pokazać to, że dzieją się tu fajne rzeczy. Polacy się zmieniają, a my te zmiany chcemy rejestrować, niezależnie od wieku, płci, charakteru prezentowanych osób. Ubieramy to w formę paradokumentu. Ja wpadłam na pomysł, teraz działamy we czwórkę. Razem ze mną pracuje Julia Dołgoszyja, która zajmuje się fotografią, Dimitri Kiełbasiewicz odpowiedzialny za wideo i Beata Ziemowska odpowiadająca za tekst.

Traktujecie to trochę jak zbieranie dowodów ku pokrzepieniu serc?
Polacy postrzegani są jako naród, który nieustannie narzeka na temat kondycji własnego kraju. My pokazujemy, że dużo zależy od nas samych i wypływa z naszego myślenia. Osobiste nastawienie przekłada się na otoczenie, to, jak się czujemy, co i kogo wokół siebie mamy. Ja sama staram się patrzeć na świat w sposób, który proponuję w „Antropolonii”. Ten projekt nam wszystkim sprawia niesamowitą przyjemność. Wczoraj spotkaliśmy się z kolejną postacią, która wkrótce pojawi się na blogu. Tych kilka godzin obcowania z jej światem to niezwykle cenna rzecz.

IMG_6605

Macie jakiś klucz doboru bohaterów?
Nie narzucamy sobie sztywnych ram. Szukamy osób, które nigdy nie prezentowały się w żadnych innych mediach. Chcemy, by czytelnicy bloga odkrywali te postacie razem z nami. Docieramy do nich w różny sposób. Czasem są to nasi przyjaciele, czasem znajomi znajomych, ktoś polecony.  Na razie działamy w naszym otoczeniu, ale mamy nadzieję, że niedługo projekt rozrośnie się i będziemy mogli podróżować, szukając inspiracji w całej Polsce. To będą osoby w różnym wieku, różnych profesji, wyznań. Ze szkołą, bez szkoły.  Jedyny warunek jast taki, by działały i mieszkały w Polsce.

Czego szukacie w tych opowieściach?
Osobowości i autentyczności. Czegoś, co sprawia, że sposób myślenia, poglądy, to, co wychodzi z czyjejś głowy bądź spod ręki, praca, którą ktoś wykonuje, otoczenie, w którym żyje – zachwyca nas i ujmuje.

IMG_6795

Które z dotychczasowych spotkań najbardziej cię dotknęło, zmieniło?
Każde z nich dostarcza nam satysfakcji i dumy, że takie jednostki wokół nas funkcjonują. My w całym spotkaniu jesteśmy w tle, pośredniczymy w przekazie. Mamy nadzieję, że dotrzemy z nim do „szarej masy”, którą zainspirujemy.

Kto jest dla was tą „szarą masą”?
Ci, którzy narzekają, szukają wartości życiowych w mediach, zapominając o podstawach. O tym, że nie o wszystkim decydują pieniądze, że praca rąk ludzkich ma wartość, że tradycja jest nadal przez niektórych pielęgnowana,  że sami możemy decydować o jakości naszego życia. W większości to my sami odpowiadamy za nasze życie i je determinujemy, sami możemy wpływać na jego kształt.

Forma prezentacji poszczególnych wpisów jest bardzo estetyczna, czysta, dająca dużo oddechu. Raczej odstaje od blogów kulturowo-socjologicznych, bardziej przypominając te modowe.
Teraz w sferze blogów dominują szafiarki, których przekaz jest prosty, projektów jak nasz jest o wiele mniej, nawet za granicą. Proponujemy coś innego. Forma tekstów jest bardzo wrażeniowa – mówią bardziej o tym, jak my z daną osobą się czujemy, jak odbieramy jej energię. Nie kreujemy naszych bohaterów, przyjmujemy to, co od nich dostajemy. Idziemy od ogółu do szczegółu. Co do czystości – poświęcamy czas, talent, finansujemy blog z własnych środków, więc chcemy, by oddziaływał na innych. Dajemy dużo przestrzeni na własne refleksje, indywidualne odczucia. Nie wypełniamy jej do końca, pozostawiając niedosyt.

IMG_7642

Jak widzisz przyszłość „Antropolonii”?
Dodanie wersji angielskiej bloga, tak by również za granicą zmieniać opinię o Polakach. Chciałabym przyciągnąć międzynarodowych czytelników. Udowodnić im, że się tu dużo zmienia. Polacy mają wiele oryginalnych, rzadkich umiejętności, np. praca rąk ludzkich – rzemieślnictwo znowu zaczyna być cenione.

Myślisz, że to wynik trendu czy trwałej zmiany?
Danny Moore, trendsetter, którego ostatnio prezentowaliśmy, ma więcej możliwości docierania do wielu miejsc, badania świata. To nie jest prorokowanie, tylko baczna obserwacja społeczeństwa. On mówi o zwrocie od indywidualizmu, tego, że stawiamy na jednostkę, jej wykształcenie i komfort, do bycia razem, wspólnego uczenia się od siebie nawzajem. Wartość zacznie mieć to, czym możemy się podzielić. Dlatego „Antropolonia” dzieli się informacją. To, co ktoś nam dał, podajemy dalej. Budzi się nasza świadomość, rezygnujemy z ciepłych posad na rzecz realizacji siebie. Mam nadzieję, że to wahadło konsumpcji za jakiś czas odbije się i poleci w drugą stronę. To na pewno wymaga czasu, jak każda zmiana. Myślę jednak, że ten trend będzie się rozprzestrzeniał. To, co się dzieje, jest przyjemniejsze, smakuje nam, nie sądzę, że szybko się skończy. Przeniesienie życia do internetu zwiększa możliwość dotarcia z przekazem do szerokiej publiczności, równolegle manualne działania zyskują uznanie.

IMG_6618

Ten bezpośredni kontakt, którego namiastkę chcecie dać czytelnikom, to dla ciebie największa wartość „Antropolonii”?
Tak. Każdy z bohaterów ma inny sposób bycia, inny pomysł na siebie. Przybliżając ich sylwetki, sami trochę przeglądamy się w oczach prezentowanych osób. Dla mnie osobiście ogromna wartość to też wspólnota ludzi tworzących „Antropolonię”, nasze wewnętrzne spotkania. Jesteśmy na początku drogi, ale mamy bardzo pozytywny odbiór. Czujemy się potrzebni.

Myślisz, że kiedyś dojdziecie do momentu, kiedy wszystkie prezentowane osoby zgromadzą się w jednym miejscu i  będzie można spotkać się osobiście z każdą z nich?
To byłby fajny pomysł. Może kiedyś zrobimy taki event czy wystawę przypominającą wszystkie postacie. Wciąż jesteśmy otwarci na to, jak projekt będzie się rozwijał. Jeśli znalazłby się ktoś, kto wspomógłby nas w dotarciu do większego grona odbiorców, na pewno by nam pomógł. Na razie czujemy w sobie moc i determinację. Widzimy, jak gromadzą się wokół nas ludzie, jak wszystko procentuje. Jeśli ktoś ma ochotę spotkać się z którymś z naszych bohaterów, pomagamy w takim kontakcie. Robimy „Antropolonię” dla siebie, ale przede wszystkim dla innych.

IMG_1101bladosc

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Najnowsze