Być odważnym architektem

Fundacja im. Stefana Kuryłowicza wspiera odważną twórczość architektów i promuje wiedzę o architekturze. Właśnie zakończył się nabór do dwóch konkursów: Teoria oraz Praktyka. Z prof. Ewą Kuryłowicz rozmawia Agata Nowotny.

Fundacja prowadzi dwa osobne konkursy: Teoria i Praktyka, ale w pracy architekta ważne jest połączenie obu aspektów. Jak to w rzeczywistości się odbywa?
Architektura stoi na dwóch nogach – jedna to sztuka, druga nauka. Bywają oczywiście wybitni dydaktycy, którzy są tylko teoretykami, ale osobiście uważam, że największą wartością w nauczaniu jest dzielenie się własnym do- świadczeniem. Teoria i refleksja z kolei wspierają praktykę, pozwalając ją lepiej zrozumieć.

Czy może pani podać jakiś przykład?
Projektowanie wymaga decyzji i konsekwentnego jej opracowania. Architekt musi mieć dobre argumenty. Argumentacja jest ważna na wielu etapach, na przykład gdy uczestniczy się w konkursach. A nawet wtedy, gdy projekt jest już realizowany – nadal trzeba rozmawiać z inwestorem. Do tego trzeba być dobrze przygotowanym teoretycznie.

IMG_3055

Dobra architektura nie obroni się sama?
Architektura nie ma się zwyczajnie podobać, bo jak się podoba, to znaczy, że jest za ładna, płytka, banalna. Architektura powinna poruszać emocje. Nie należy oczywiście popadać w skrajności, nie każdy kiosk ma człowiekiem szarpnąć, ale kiedy robi się coś wyrazistego, trzeba umieć się bić o projekt. A konieczność bicia się o projekt wymaga wiedzy.

Mówi pani, że architekci muszą umieć pisać i mówić, a ja od jakiegoś czasu obserwuję, jak osoby niezwiązane z projektowaniem uczą się od projektantów zasady przeciwnej: „show, don’t tell”, czyli „pokazuj, nie mów”.
„Show, don’t tell” to parafraza tego, co powiedział kiedyś Mies van der Rohe: „buduj, nie gadaj”. Architektura musi się sama obronić. Każdy budynek w pewnym momencie zaczyna żyć własnym życiem i wtedy musi się sam bronić, bo przygotowany przez nas stoi samotny i cichy. Natomiast zanim go wybudujemy, musimy mówić, ile się da. Mówienie i rysowanie jest komplementarne. Architekt powinien korzystać z obu środków wyrazu.

Kolejnym współczesnym narzędziem projektantów, o którym dużo się mówi, jest storytelling – uczy się projektantów snucia opowieści, budowania historii.
Tak, architektura ma zawsze jakąś historię. My tego nie nazywamy storytellingiem, ale zawsze zadajemy studentom pytanie: „O co tu chodzi?”. Architektura to nie tylko anegdota czy symbol, nie tylko opowieść, ale także odbiór zmysłowy. Przestrzeń potrafi i powinna poruszyć człowieka w całym jego wyposażeniu – i duszę, i ciało.

A w jaki sposób teoria może wspierać praktykę architekta?
Nie wprost. W każdej działalności praktycznej potrzebna jest refleksja: dlaczego się robi to, co się robi? Architekt często się porównuje z innymi: jak to, co robię, wypada na tle innych, co leży u podstaw? Wtedy dociera się właśnie do założeń teoretycznych. Nie ma architektury pozbawionej znaczeń. W architekturze zawsze o coś chodzi. Jest wielu piszących architektów: Peter Zumthor, Steven Hall, Juhani Pallasmaa. Są różne nurty – od idealistów po poststrukturalistów. Jeśli człowiek ma się wypowiedzieć o architekturze bez znajomości tych teorii, pozostaje mu tylko powiedzenie, że coś jest ładne albo brzydkie, a to bardzo spłaszcza wymiar architektury.

Człowiek może też powiedzieć, czy budynek jest wygodny, czy nie. To będzie ocena funkcjonalna.
Tak, bardzo istotna. Trzeba pamiętać, że w architekturze obecne są różne teorie i to, o czym pani mówi, wypływa akurat z teorii normatywnej. W Polsce teorię normatywną wykłada się najczęściej w szkołach wyższych. Na jej mocy architekci uczą się na przykład ergonomii. Ale są też teorie analityczna i krytyczna, których niestety jest już mniej w naszej edukacji. Ato one dostarczają koncepcji architektonicznych i odniesień, dotykają kwestii światopoglądowych.

Czyli teoria daje też architekturze uniwersalny język, pozwala architektowi wyrazić, kim jest i co sądzi o świecie?
Tak. Jest to szczególnie ważne, jeśli chcemy mierzyć się z zagranicznymi architektami i startować w światowych konkursach. Tam trzeba umieć argumentować, odwołując się do pojęć uniwersalnych, zrozumiałych w środowisku, a nie tylko partykularnych sposobów użycia czy wyłącznie opisowych cech.

IMG_3061

Na stronie piszecie, że fundacja wspiera odważną twórczość. Czyli jaką?
To się łączy z tym, co powiedziałam wcześniej: architektura nie ma się zwyczajnie podobać, przynajmniej od razu. Robiąc rzeczy nowatorskie i odkrywcze, narażamy się na krytykę i – co gorsza – niezrozumienie. Ważne jest, by stać murem za swoimi projektami nie dlatego, że są moje, ale dlatego, że wiem, skąd się wzięły i dlaczego wyglądają tak, a nie inaczej, i że są optymalnym rozwiązaniem dla danego problemu

Finalista konkursu Teoria dostaje możliwość opublikowania swojego tekstu w formie książki. Skąd taki pomysł?
Początkowo planowaliśmy przyznawać nagrody za teksty. Konsultowałam się wtedy z dr. Łukaszem Stankiem, moim byłym studentem, który podpowiedział, żeby zwycięskie prace publikować w formie książek i zapoczątkować tym serię wydawniczą. To świetny pomysł. Daje młodym ludziom wyjątkową możliwość publikacji. W dodatku dwujęzycznej, bo książki są polsko-angielskie.

Ostatnią nagrodę w konkursie Teoria wygrał tekst dwóch autorów – to wyjątkowe, bo w Polsce panuje swoisty indywidualizm i zwykle finalistami zostają pojedyncze osoby.
Tak, jesteśmy otwarci na wspieranie także współpracy między architektami a specjalistami innych dziedzin, np. humanistami czy teoretykami społecznymi. To wydaje się bardzo naturalnym połączeniem – socjologia, psychologia czy antropologia potrafią bardzo wesprzeć architekturę.

Bartłomiej Cybula i Maciej Żołnierczuk, laureaci poprzedniej edycji konkursu, napisali o szkle w architekturze.
Bardzo ciekawie napisali! To architekt i architekt krajobrazu. Stworzyli razem bardzo interesującą książkę, świetnie uzupełnia typowe architektoniczne spojrzenie na szkło. Jak ją przeczytałam, to pomyślałam, że wreszcie coś świeżego, trochę zbuntowanego. To jest właśnie przykład tej odważnej twórczości.

Czym charakteryzuje się tegoroczna edycja konkursu Teoria?
Rozwijamy się. W tym roku oprócz publikacji, którą gwarantujemy, dodajemy nagrodę pieniężną. Sama publikacja to z kolei sporo pracy dla fundacji i współpracującego wydawnictwa: opracowanie redakcyjne, korekta, grafika, tłumaczenie i wreszcie wydanie – tego się samemu nie zrobi. To jest też nagroda.

A na czym polega konkurs Praktyka?
Naszą generalną zasadą jest, że nie dajemy ryby, ale wędkę. Ideą zawsze jest wsparcie rozwoju zawodowo-twórczego. Konkurs dotyczy projektu na ulepszenie przestrzeni publicznej. W tym roku w Warszawie, ale w kolejnych latach sięgać będziemy po inne miasta. Finalista dostaje 20 tys. zł i zadanie, by dokończyć projekt, z którym się zgłosił jako kandydat. Jest to zatem stypendium na rozwój, na pracę, na samodoskonalenie

Kogo szukacie?
Chcemy ludzi z pomysłami, ale także walecznych, którzy już coś mają na swoim koncie w obszarze rywalizacji konkursowej, ale nie muszą to być tylko wygrane konkursy. Kierujemy to do młodych architektów (do 40. roku życia). Do ludzi, których uwiera coś w przestrzeni miasta. Chcemy, żeby przyszli z pomysłami (nie projektami) na rozwiązania w dowolnej skali.

Podsumowując, na co może liczyć finalista konkursu Praktyka
Otrzymuje stypendium, z którym może zrobić, co zechce. Te pieniądze są na jego rozwój – może pojechać w podróż lub wydać je na inne cele. Dla nas ważne, żeby dokończył projekt, który fundacja opublikuje.

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Zobacz też

Najnowsze