Farmerzy wiatru

Mówią, że w Kieleckiem wieje. Ci, co tak mówią, nie byli najwyraźniej na Przełęczy Dukielskiej, w krainie rymanowskich wiatrów. Tam wieje tak, że nic powiedzieć się nie da. Da się natomiast robić tam prąd z wiatru. Prąd z wiatru robi pod Rymanowem IKEA. Tak, ta IKEA.

IKEA stawia sobie za cel, by w każdym kraju, w którym działa, produkować tyle samo energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, ile zużywa. W Polsce jest właścicielem ponad stu turbin wiatrowych.

W Rymanowie stoi 13 elektrowni IKEA o łącznej mocy 26 mW oraz kilka elektrowni różnych innych właścicieli.

Maszty elektrowni wiatrowej w Rymanowie mają po 100 metrów wysokości, a każdy turbina ma moc 2 mW. Najpotężniejsze współczesne turbiny działają na morzu i osiągają moc do 8 mW.

Według Pawła Kurzawińskiego elektrownia wiatrowa nie różni się od dowolnej innej elektrowni. – Różnica polega tylko na tym, że naszym paliwem jest wiatr. A nad nim nie mamy kontroli – mówi.

Ultimate Responsive Image Slider Plugin Powered By Weblizar

– W życiu spotkałem dwóch artystów. O pierwszym nie ma co gadać. Ten drugi wykonał dla nas model turbiny wiatrowej ze szkła. Spodziewałem się, że zanim zabierze się do pracy, to przyśle nam jakiś projekt, wymiary… A tu przyszła gotowa turbina. I wyglądała zupełnie inaczej, niż ją sobie wyobrażałem, choć przyznaję, że bardzo ładnie.

Paweł Kurzawiński jest inżynierem – takim inżynierem z krwi i kości. Mówi jak inżynier, myśli jak inżynier i zachowuje się jak inżynier. Gdy szukam dogodnego miejsca do zrobienia zdjęcia, powstrzymuje mnie stanowczo: „Podejdźmy do tego bardziej naukowo!” – mówi. Jest skrupulatny, drobiazgowy i metodyczny. Ma to zresztą we krwi: jest czwartym pokoleniem elektryków w swojej rodzinie. Jego pradziadek otwierał elektrownię w 1914 r. Tylko z wyglądu inżynier Kurzawiński nie przypomina inżyniera. Z wyglądu przypomina drwala.
– Po co wam turbina ze szkła? – pytam.
– Jako gift. Czasami komuś się daje w podzięce za owocną współpracę. Chciałem na przykład dawać metalowe karty survivalowe. Wiesz, co to są karty survivalowe? To takie metalowe narzędzia w formacie karty kredytowej – otwieracz, nóż, śrubokręt itd. Coś, co odzwierciedla charakter naszej pracy.
– Karty survivalowe odzwierciedlają obsługę wiatraków na Podkarpaciu?
– To tylko z pozoru wygląda na sielankę. W naszym zawodzie musisz umieć przetrwać w każdych warunkach. Jak coś się psuje, to na ogół psuje się nocą, w zimnie i w deszczu. I przy wietrze takim, co to podobno tylko w Kieleckiem się zdarza. Boimy się też wszelkich świąt
– zwłaszcza kościelnych i branżowych. Bo zwykle awarie zdarzają się w Dzień Energetyka, Matki Boskiej Zielnej albo w Wielkanoc.
– Taki przesąd?
– Nie. Takie życie.

Martifer, czyli firma, w której pracuje Paweł Kurzawiński, obsługuje farmy wiatrowe należące do IKEA. Tej od szaf PAX, krzeseł FJÄLLBERGET i noży VÖRDA. Szwedzkiemu koncernowi meblowemu przyświeca bowiem idea, by w każdym kraju, w którym jest obecny, produkować tyle energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, ile sam zużywa w swoich sklepach, biurach i fabrykach. W Polsce IKEA ma obecnie nieco ponad sto turbin wiatrowych. Martifer obsługuje 45 z nich na trzech farmach zlokalizowanych w okolicach Krosna. W Rymanowie, który odwiedzam wraz Pawłem Kurzawińskim, stoi 13 elektrowni IKEA o łącznej mocy 26 mW oraz kilka elektrowni innych właścicieli.
– Na czym polega obsługa farmy wiatrowej?
– To jest elektrownia i obowiązują nas te same zasady, jakie obowiązują w innych elektrowniach – tłumaczy Kurzawiński. – Tylko że naszym napędem nie jest para wodna, ale wiatr. A on jest dobrodziejstwem, bo jest za darmo i jest czysty, ale bywa też przekleństwem, ponieważ nie mamy nad nim kontroli. Tymczasem w elektrowni wszystko musi być planowane. Nie możemy sobie pozwolić na to, by odłączyć nagle elektrownię bez skoordynowania tego z całą siecią. Największym wyzwaniem są jednak naprawy, zwłaszcza gdy dotyczą tak zwanych main components. Kiedyś mieliśmy awarię przekładni. Kłopot na dwa miesiące! Co prawda samą naprawą zajmował się producent, ale trzeba było jakoś tę przekładnię dowieźć na miejsce i później te 27 ton zainstalować na szczycie stumetrowego masztu.
– Ludność lokalna nie walczy z wiatrakami?
– Pewna kobieta oskarżyła nas kiedyś, że zakłócamy jej mężowi odbiór telewizji. Sprawa obiła się o Urząd Komunikacji Elektrycznej i okazało się, że jednak nie zakłócamy.
– A co z teoriami, że elektrownie wiatrowe są szkodliwe dla otoczenia? Na przykład, że wibracje powodują raka.
– Mam nadzieję, że wreszcie zostanie to udowodnione! Mam już 10 lat stażu pracy, a tak bym za pięć lat przeszedł na emeryturę z powodu pracy w szkodliwych warunkach… To żart oczywiście. Elektrownie wiatrowe istnieją od przeszło stu lat i jakoś nie udało się potwierdzić tezy, że w ich pobliżu nie schnie pranie lub nie niosą się kury. Nie słychać też, by pracownicy elektrowni byli jakąś szczególnie narażoną na choroby nowotworowe grupą zawodową. Myślę, że mieszkańcy Podkarpacia są o wiele mniej wrogo nastawieni wobec energetyki wiatrowej niż mieszkańcy innych części Polski, ponieważ wiele prywatnych, przydomowych elektrowni istniało tu jeszcze przed wojną. Budowali je ludzie powracający z Ameryki, skąd przywieźli też pomysł na ten sposób pozyskiwania energii. Mieliśmy tu wtedy jakieś dwie trzecie wszystkich turbin wiatrowych, które wówczas funkcjonowały w Polsce. A było ich łącznie między 200 a 300.
– Jak działa elektrownia wiatrowa?
– Wreszcie jakieś porządne pytanie! Elektrownia składa się z następujących elementów: z wirnika, przekładni i generatora. Podstawowym równaniem, które opisuje jej działanie, jest następujący wzór: gęstość powietrza razy powierzchnia omiatana przez skrzydła razy prędkość wiatru do sześcianu. A z tego wynika prosta zasada: trzeba budować elektrownie wysokie, o dużych skrzydłach i w miejscach, gdzie mocno wieje. Proste? Proste.
– Na przykład nad morzem?
– Na przykład nad morzem. Ale u nas też potrafi nieźle… no wiesz, jak w Kieleckiem.

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Zobacz też

Najnowsze