Po pierwsze nie zabraniać

Stiven Kerestegian, lider innowacji i dizajnu w Lego Future Labs, tłumaczy, na czym polega implementacja strategii otwartej innowacji na przykładzie firmy Lego.

Dlaczego Lego zdecydowało się przyjąć strategię otwartej innowacji? Byliście zmuszeni to zrobić?
Stanęliśmy przed wyborem: albo świadomie przyjmiemy tę strategię, albo stanie się to samoistnie prędzej czy później. Mogliśmy oczywiście zrobić to samo co Sony 15 lat temu. Inżynierowie firmy skonstruowali mechanicznego psa. Niedługo potem jakiś koreański dzieciak tak zmodyfikował kod, że zabawka mogła tańczyć. Sony zamknęło się na innowację i zaskarżyło go za naruszanie praw do produktu. Mogliśmy oczywiście postąpić podobnie, ale to moim zdaniem zły kierunek. Lepiej być uczestnikiem niż obserwatorem. Nasi użytkownicy oczekiwali, że będą częścią procesu tworzenia – możemy im to umożliwić albo pozwolić, żeby zrobili to po swojemu.

Jakie są według ciebie największe wady i zalety strategii otwartej innowacji?
Zalety są oczywiste – nowe możliwości biznesowe, drzemiąca w ludziach kreatywność i rzeczy, których samodzielnie nie bylibyśmy w stanie wymyślić. Pewną trudnością jest to, że kiedy otworzysz się na innowację z zewnątrz, to ciężko zatrzymać ten proces. Musisz umieć podtrzymywać konwersację z użytkownikami, nie możesz o nich zapomnieć. Tracisz też odrobinę kontroli we własnej firmie, bo jej część de facto oddajesz użytkownikom.

Czy praktyka włączania użytkowników w proces tworzenia ma wpływ na długoterminowe cele, które wyznacza sobie twoja firma?
Nasze cele pokrywają się z tym, czego chcą użytkownicy. Przykładem może być robot Lego, który pobił rekord świata w układaniu kostki Rubika. Nigdy sami byśmy na to nie wpadli! Trzeba słuchać użytkowników, ale wkreatywny sposób. Grupy fokusowe isondaże nie wystarczą. Chodzi o przyjęcie kreatywnej postawy. Zaskakujące, że wszystko, czego chcą ludzie, którzy zbudują coś niesamowitego z klocków Lego, to żebyśmy ich po prostu pochwalili. Możliwe, że dojdziemy do punktu, w którym nasze zasoby kreatywności będą pochodzić z zewnątrz, od użytkowników.

Jaka jest obecna strategia firmy w zakresie otwartej innowacji?
Jest na bardziej zaawansowanym poziomie niż w innych firmach, ale nawet u nas jej udział jest wciąż marginalny. Implementujemy ją jak na razie w mniejszych projektach. Większe projekty, takie jak Chima czy Ninjago, w dalszym ciągu są tworzone wewnątrz firmy. Niewykluczone jednak, że przy następnych dużych projektach będziemy współpracować z użytkownikami na szerszym polu. To jeden z możliwych scenariuszy. Inny opiera się na mocy semantycznej i komputerowej. Komputery mogą podjąć decyzję szybciej od człowieka, nie męczą się, mogą pracować bez przerwy. Moim zdaniem w przyszłości połączymy oba scenariusze. Najbardziej fascynujące jest jednak to, że nikt do końca nie wie jak praca będzie wyglądała w przyszłości.

Załóżmy, że mam projekt, który chciałabym ci pokazać. Jak można skontaktować się z tobą osobiście?
Będzie trudno, bo jesteśmy dużą firmą. Nie mo- żemy pozwalać na bezpośredni kontakt, bo jeśli pozwolimy jednej osobie, to zaraz zgłoszą się tysiące. Dlatego stworzyliśmy platformę Lego Ideas, przez którą użytkownicy mogą podsuwać nam pomysły, współpracując z innymi fanami. Jestem świadomy, że platforma nie spełni oczekiwań wszystkich fanów, ale w każdej grupie ludzi znajdzie się ktoś niezadowolony.

Jak duży wpływ macie na użytkowników?
W tym roku ktoś powiedział w telewizji, że Lego jest najsilniejszą marką na świecie. Nie BMW, Nike czy Coca-Cola. To duża odpowiedzialność, bo ludzie są z nami emocjonalnie związani. Nie możemy więc pozwolić na wykorzystywanie marki do promocji idei, z którymi się nie zgadzamy. Nie produkujemy niczego, co ma związek z przemocą – nie tworzymy pojazdów wojskowych czy pistoletów, które przypominają prawdziwą broń. Jednak jeśli inna firma wyprodukuje takie elementy i będą pasowały do naszych figurek, to nikogo nie będziemy ścigać z tego tytułu. Przecież jeśli będą bardzo chcieć, zrobią to tak czy owak.

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

 

 

Stiven Kerestegian był prelegentem konferencji Innovation Day, której organizatorem jest Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR.

Zobacz też

Najnowsze