ul.

Pszczoły w mieście czują się dobrze i świetnie sobie w nim radzą. A profity z ich obecności to dla nas nie tylko zapylone rośliny i bonus w postaci miodu, ale również – co podkreślają wszyscy miejscy pszczelarze – uczestniczenie w życiu niezwykle ciekawej społeczności, jaką stanowią pszczele rodziny. 

„Miejskie pszczoły”, Warszawa
facebook.com/miejskiepszczoly

IMG_0002

Ania Czajkowska: Pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o pszczołach, to nie miód ani romantyczne pobrzękiwanie na ukwieconej łące, ale Anna Chlumsky, z którą płaczę za każdym razem w ostatnich scenach ukochanego filmu „My girl”. Na szczęście nie podzielasz mojej traumy.

Wiktor Jędrzejewski: Niektórzy ludzie boją się pszczół. Pszczoła umie żądlić. To boli. Czasem puchnie. Nie jest to jednak tak groźne, jak się czasem wydaje. W Stanach Zjednoczonych od ukąszeń tysięcy gatunków owadów umiera rocznie niecałe sto osób. To niemało, ale pojedynczy gatunek, taki jak pszczoła miodna, jest może przyczyną jednego zgonu. Dla porównania: z powodu alergii pokarmowych umiera dwieście osób, a z powodu reakcji alergicznych na ogólnodostępne leki – czterysta. Zagrożenie jest mniejsze, niż się wydaje, ale nie chcemy go ignorować. Pszczoła, którą możemy spotkać w parku czy przy ulicznym drzewie, szuka pożywienia – na tym jest skupiona. Nie użądli cię ot tak, tylko dlatego, że stanąłeś na jej drodze. Rozmawianie o pomyśle miejskiego hodowania pszczół z mieszkańcami bloków jest trudne, ponieważ ludzie mają wiele obaw. Rozumiemy to. Celem projektu „Miejskie pszczoły” jest oswajanie mieszkańców z pszczołami, a nie to, by każdemu na siłę i bez jego zgody postawić na dachu zasiedlone ule.

Kto stoi za „Miejskimi pszczołami”?

To inicjatywa stowarzyszenia Projekt: Polska. Ma służyć pokazywaniu dobrych praktyk związanych z miejskim pszczelarstwem, oswajaniu mieszkańców miasta z perspektywą koegzystencji z pszczołami, tworzeniu społeczności miejskich pszczelarzy amatorów oraz zmianie obowiązujących w Warszawie restrykcyjnych przepisów związanych z hodowlą zwierząt gospodarskich, a za takie prawo uważa pszczoły. Jesteśmy grupą pasjonatów – moglibyśmy opowiadać wiele o swoim pszczelarskim doświadczeniu, o źródłach tej fascynacji. Można śledzić nasz fanpage – piszemy na nim o sobie i o naszych pszczołach.

Pojawia się wiele różnych inicjatyw coraz głośniej promujących miejskie pszczelarstwo. Ich cele są bardzo podobne. Są ludzie, którzy chcą się zająć pszczelarstwem, są też próby przekładania na warszawskie realia pomysłu, który chwycił w Sztokholmie – firma sprzedaje usługę polegającą na ustawieniu ula na posesji klienta i jego późniejszej obsłudze.

Jak to się stało, że zostałeś miejskim pszczelarzem?

Kilka lat temu zainteresowałem się życiem i zwyczajami pszczół. Pszczoła i jej społeczne zwyczaje są fascynujące. Było dla mnie oczywiste, by swoje zainteresowanie przełożyć na realną, niewielką, hobbystyczną hodowlę. Pierwotnie chciałem to zrobić na Mazurach. Czytałem wiele książek, chodziłem „na praktyki” do pasieki. Już sam przegląd książek dostępnych w zagranicznych księgarniach internetowych pokazał mi, że można to robić w Warszawie pod domem lub na dachu. Dostępnych jest wiele poradników jasno pokazujących, że można się tym bezpiecznie zajmować. W wielu miastach to model rozpowszechniony, czasem nawet masowy. Pomyślałem: czemu nie przenieść go do Warszawy?

Niewiele osób wie, że w centrum miasta od kilku lat działa pasieka.

Pasieka na dachu hotelu Regent przy ul. Belwederskiej w Warszawie to inspirujący przykład. Mieszka tam około pół miliona pszczół. Hotel starannie bada w laboratoriach jakość produkowanego miodu – wyniki są wyśmienite.

Miejskie pasieki można znaleźć niemal we wszystkich metropoliach. Warszawa dopiero się rozkręca.

Szacuje się, że w Londynie znajduje się ponad 5 tys. pszczelich uli. W szczycie letniego sezonu, kiedy pszczele rodziny są najsilniejsze, w mieście mieszka ok. 250 milionów pszczół – ludzi 30 razy mniej. Londyn nie jest wyjątkiem – miast, w których hodowla pszczoły miodnej jest czymś oczywistym, jest wiele: Nowy Jork, Londyn, Hamburg, Berlin. Każde z tych miast to mnóstwo ciekawych i inspirujących rozwiązań, które skutecznie funkcjonują na co dzień. Utrzymujemy kontakty z pszczelarzami z zagranicy po to, żeby w Warszawie unikać błędów i robić to jeszcze lepiej. Z doświadczenia wiem, że kontakt i podpatrywanie funkcjonujących rozwiązań miejskich jest często ważniejsze
od obserwacji tradycyjnych sposobów hodowli pszczół na polskich wsiach.

Czy miejsce przeznaczone na pasiekę musi spełniać wiele wymogów?

Znalezienie odpowiedniej lokalizacji jest wielkim wyzwaniem. Nie wystarczy przypadkowy kawałek dachu. Jeśli już nawet znajdziemy idealny dach, porozumienie się z jego właścicielem bywa trudne. Chcielibyśmy, aby od przyszłego roku w warszawskim Śródmieściu pojawiło się wydzielone na terenie zielonych obszarów parkowych społecznościowe pasieczysko, gdzie każdy będzie mógł ustawić swój ul. Będzie się można uczyć od innych i konstruktywnie współpracować. Już niedługo będziemy testowali taki model, z powodzeniem praktykowany w Berlinie.

Powiedzmy, że miejsce już mamy. Co z lokatorami?

Pszczoły – nowe rodziny – kupuje się u wyspecjalizowanych hodowców. Warto przed zakupem dokładnie przeanalizować ofertę oraz opinie na rynku, aby upewnić się, że pszczela rodzina będzie zdrowa i łagodna. To trudne – chcemy w tym pomagać.

Są jakieś specjalne miejskie gatunki pszczół? 

Pszczelarze od ponad stu lat selekcjonują pszczoły tak, aby zakładane nowe rodziny posiadały najlepsze cechy. Oczywiście dla przemysłowego pszczelarza kluczową cechą jest skala, w jakiej pszczoła produkuje miód – kryterium selekcji jest zysk. W mieście inne cechy są ważne. Stawiamy na pszczoły selekcjonowane pod kątem łagodności. Testujemy różne rasy pszczół – dziś wydaje się, że na miejskie warunki najlepsza jest pszczoła brytyjskiej rasy Buckfast. To nie jest jakaś specjalna miejska rasa, jeśli jednak chcemy, aby nasze pszczoły były jak najbardziej łagodne, to warto postawić właśnie na nią. To pszczoła, która przy odrobinie wprawy pozwala „grzebać w ulu” bez ubrań ochronnych. Chociaż oczywiście nie polecamy robić tego początkującym.

Początkujący pszczelarz musi posiadać specjalne umiejętności?

Hodowla pszczoły wymaga konkretnej, choć niezbyt  skomplikowanej wiedzy o danym gatunku i jego zachowaniach. Trzeba się stale uczyć i szukać odpowiedzi tłumaczących rozmaite zachowania pszczół.

Kiedy najlepiej założyć hodowlę?

Sezon dla pszczoły trwa od marca, kiedy rodzina wychodzi z zimowej hibernacji, a kończy się we wrześniu, kiedy pszczoła przygotowuje się do zimy. Tylko silna rodzina ma szanse dobrze przetrwać zimę. Najlepiej zakładać hodowle w marcu lub kwietniu, żeby nowa rodzina mogła nabrać sił przed zimą. Ostatni dzwonek to lipiec. Później nikomu nie polecam rozpoczynania tej przygody – ryzyko związane z tym, że pszczoła nie przetrwa zimy, staje się zbyt duże.

W wielu krajach lokalne władze same wychodzą z inicjatywą zakładania pasiek, doceniając obecność miejskich pszczelarzy. Jak to wygląda w Warszawie?

W Warszawie hodowla pszczoły miodnej jest zakazana lokalnymi przepisami porządkowymi. Hodując pszczoły w centrum miasta, świadomie łamiemy prawo – wierzymy jednak, że nie ma innego sposobu, aby przekonać radnych do zmiany przepisów.

Wasze pszczoły produkują już miód?

Mamy niewielkie zbiory, mają je też inni hodowcy. Prędzej czy później miejski miód trafi do sklepów. Warto jednak pamiętać o tym, że miód nie może być celem podczas pierwszego roku zajmowania się pszczołami – nie można zbyt intensywnie pozyskiwać miodu, kiedy rodzina jest nowa i nie dość silna.

Myślisz, że takie inicjatywy jak miejskie pszczelarstwo mają szansę na trwałe zagościć w mieście, być czymś więcej niż modną rozrywką?

Wiele osób wierzy – i ja się do nich zaliczam – że miejska hodowla pszczół pozwala na wzmocnienie populacji tego gatunku. Pozwala hodować je tam, gdzie zdecydowanie mniej dotykają je cywilizacyjne zagrożenia. Uprawa warzyw na balkonie służy trochę rozrywce, trochę urozmaiceniu diety. Hodowla pszczół jest czymś więcej – to realna pomoc w przetrwaniu gatunku. Pszczoła ma kłopoty. Nie służy jej życie na współczesnej wsi. Nie służą jej chemiczne środki ochrony roślin ani rolnictwo powoli idące w kierunku dużych wyspecjalizowanych gospodarstw. Od wielu lat liczba pszczół spada. To właśnie na pszczołach oparta jest wielka część rolniczej produkcji żywności. Gdyby pszczoły przestały zapylać  kwiaty, szybko nie mielibyśmy co jeść. To zadziwiające, że taki mały owad – choć sobie z tego nie zdajemy sprawy – jest być może najważniejszym zwierzęciem. Dzięki pszczołom mamy co jeść.

Celem projektu jest oswajanie mieszkańców z pszczołami, tworzenie społeczności miejskich pszczelarzy amatorów oraz zmiana przepisów.

Apiarium_1 Apiarium_4

„Apiarium”, Bettina Madita Böhm

cargocollective.com/bettinamaditaboehm

„Apiarium” autorstwa Bettiny Madity Böhm powstało jako projekt dyplomowy. Celem designerki jest zachęcenie mieszkańców miast do włączenia się w ruch miejskiego pszczelarstwa. Poprzez wprowadzenie uli w przestrzeń publiczną urzędnicy z Berlina chcą motywować lokalną społeczność i czynnie włączać ją w opiekę nad pszczelimi rodzinami. Projekt zakłada roczną adopcję ula. Ul jest przystosowany do potrzeb urban beekeepers i do najczęściej wykorzystywanej przez nich lokalizacji – dachów. Wykonany z lekkiego betonu i wyposażony w izolujące tunele powietrzne pozwala na zachowanie zimą odpowiedniej temperatury. Podstawa ma kształt cylindra pozwalającego pszczołom na założenie gniazda. Inspiracja pochodzi od pnia, czyli naturalnego środowiska dzikich pszczół. Górna komora wyrasta niczym drzewo, by pszczoły mogły zbierać w niej miód. U szczytu znajduje się doniczka, w której można zasadzić kwiaty. Prócz wabika pełni też funkcję izolacyjną, pomagającą zachować odpowiednią temperaturę w cieplejsze dni.

Beehive_entrance-HK_Honey

HK Honey

www.hkhoney.org

Działająca od 2010 roku organizacja HK Honey to prawdziwa awangarda wśród miejskich pszczelarzy i prawdopodobnie najbardziej dopracowana forma promocji pszczelarstwa w mieście. Bazę projektu stanowią pszczelarze, designerzy i artyści współpracujący na rzecz popularyzacji miejskich pasiek. Założycielem organizacji jest projektant Michael Leung – pierwszy miejski pszczelarz w Hongkongu, aktywista próbujący wpłynąć na wzrost ekologicznej świadomości mieszkańców. Ogromne znaczenie źródła, z którego pochodzi żywność, oraz udział pszczół w tym procesie to tematy, które HK Honey porusza podczas warsztatów i spotkań. Utrzymują kontakt z pszczelarzami z całego świata. Współpracują z artystami i organizacjami non profit, tworząc m.in. projekt świec dla Amnesty International. Pod numerem telefonu alarmowego czekają na informacje o wolnych rojach czy dzikich ulach, którymi mogą się zaopiekować.

HK Honey udało się zebrać społeczność, dla której pszczeli problem, choć opakowany w designerską formę, nie jest tylko modą, ale realnym włączeniem się w ratowanie gatunku. Efekt ich pracy jest niezwykły, tym bardziej że inicjatywa ma miejsce w Hongkongu, jednym z najbardziej zaludnionych miast świata.
W ich ulach mieszka Apis Cerana – gatunek pszczoły naturalnie występujący w Hongkongu. Z uwagi na to, że okres zbiorów trwa tu cały rok, azjatyckie pszczoły są jednymi z najbardziej pracowitych.

W sklepie organizacji można się zaopatrzyć w miody i świece. HK Honey podkreślają naturalność i lokalność swoich produktów, które prócz ekologicznych walorów są też piękne. Miody, świece, pyłek pszczeli
– opakowane i sprzedawane z taką samą uwagą, z jaką założyciele HK Honey opiekują się swoimi pszczołami.

Ule są stawiane w prestiżowych miejscach, takich jak dach butiku Louis Vuitton, co może się wydawać kuriozalne, ale dzięki temu HK Honey ma szansę przebić się w mediach i dotrzeć do świadomości szerszego grona odbiorców.

9031ba586e

Wiktor Jędrzejewski

Szef projektu Państwomiasto w Warszawie, jednej z form aktywności stowarzyszenia Projekt: Polska – liberalnego, interdyscyplinarnego think tanku. Projekt: Polska to środowisko gromadzące ludzi, którzy chcą uczestniczyć w życiu publicznym, przyczyniając się do budowy Polski otwartej, gotowej do podjęcia wyzwania szybkiej modernizacji.

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Najnowsze