Nienaruszanie natury

Snøhetta ma cztery wierzchołki i staw w zagłębieniu między nimi. To właśnie od tej góry wzięła nazwę najbardziej znana norweska pracownia architektoniczna i jeden z najbardziej egalitarnych zespołów w branży.

Założyciele biura Snøhetta, zamiast złożyć jego nazwę ze swoich nazwisk albo inicjałów, ukryli się w cieniu wspaniałego dzieła natury. Biuro zakładali przy piwie, a informacja o pierwszym ważnym wygranym międzynarodowym konkursie – na gmach Nowej Biblioteki Aleksandryjskiej w Egipcie, w1989 r. – wprawiła w taką euforię jednego z nich, Amerykanina Craiga Dykersa, że wyskoczył nago spod prysznica i, krzycząc, wbiegł do ogródka swojego domu. Kolejny wielki moment nadszedł 20 lat później. Wciąż jeszcze niezbyt znana poza granicami kraju pracownia zdobyła wtedy jedną z najważniejszych nagród architektonicznych na świecie, Mies van der Rohe Award – za Operę Narodową w Oslo. Natomiast w 2014 r. otwarto pawilon będący częścią Memorial Museum. Zlecenie to kilka lat temu znacząco przyśpieszyło rozwój firmy – powstał jej nowojorski oddział. I tak sława Snøhetty urosła i jest równie wielka jak sama góra, choć w wielu założeniach – niektórzy twierdzą, że Norwedzy mają wręcz radykalne podejście do procesu projektowania i do pracy architekta w ogóle – jest cały czas tą samą firmą co na początku.

Skromność
Coraz więcej wygranych konkursów, 130 pracowników, projekty na wszystkich prawie kontynentach. Wielkie biuro, dziesiątki stołów, setki krzeseł, tony papieru, terabajty plików. A założyciele nadal tacy sami. Łagodnie uśmiechnięci, nie pouczają, nie wywyższają się, nie są zblazowani. Zaprojektowali wielkie rzeczy i teraz klienci się krępują zlecać im coś małego. Niepotrzebnie, jak twierdzi Craig Dykers. Chętnie zaprojektują dom jednorodzinny, mają w portfolio domek dla lalek, a nawet ul dla pszczół.

Egalitaryzm
W skandynawskiej kulturze nie wypada podkreślać różnic majątkowych. Szefowie siedzą przy takich samych biurkach co stażyści, w jednej otwartej przestrzeni. Wszyscy o tej samej porze jedzą wspólnie posiłek przy jednym stole. Siedzą na takich samych meblach i raz w roku zamieniają się miejscami, by nikt nie czuł, że z jakiegoś powodu ma gorzej.

Norweskość
Nie odczuli potrzeby rozszerzenia nazwy o opis typu: „architects” czy „group”. Mimo że firma działa na rynku międzynarodowym, nie obawia się utrudnień związanych z użyciem w nazwie przekreślonego „o”. Takie podejście nie dziwi w Norwegii, gdzie każdy z dumą wywiesza przed domem flagę narodową, by uczcić wizytę gościa. Ale w bardzo konkurencyjnym i zglobalizowanym świecie architektonicznym można pomyśleć, że to ryzykowne posunięcie.

20000681_OS_N22_publication
Norwegian National Opera and Ballet Nagradzany projekt biura Snøhetta, doceniany przez jurorów za silne nawiązania bryły do norweskiej kultury i miejsca, w którym stanął, jednocześnie prezentujący niezwykłą i niepowtarzalną formę, która pod wieloma względami stanowi niespotykaną innowację. Łatwo dostępny dach oraz lobby otwarte dla szerokiej publiczności sprawiają, że budynek nie jest zarezerwowany dla wybranych, ale stanowi coś w rodzaju miejskiego pomnika. fot. Jens Passoth

Przyroda
Norwedzy przyrodę czczą i rozkoszują się nią, ale ani sobie, ani turystom nie pozwalają przekroczyć granicy, za którą zaczyna się naruszanie natury. Dla architektów Snøhetty ważne są pory roku, pogoda, zmiany długości dnia i nocy. „Lubię ten puls zmian. Przyroda jest bardzo realna. Obcuje się z nią, jest się blisko i jednocześnie daleko, bo natura występuje w różnej skali – od mikroskopijnej do olbrzymiej” – opowiada w nagraniu dla telewizji internetowej drugi z za- łożycieli firmy Kjetil Trædal Thorsen. W Norwegii na przyrodę mówi się „arcydzieło”. Architekci mają pełną świadomość, że nigdy nie osiągną takiego mistrzostwa, ale nie poprzestają w swoich staraniach. Dowodem jest m.in. pawilon do obserwacji ostatnich dzikich reniferów w Europie, w Parku Narodowym Dovrefjell. Sosnowe bale we wnętrzu zespolono drewnianymi gwoźdźmi i szpilkami, tradycyjną metodą budowniczych statków. Opływowe, ciepłe siedziska, jakby wyrzeźbione siłami natury (wiatrem lub wodą), skryte są wewnątrz stalowej konstrukcja pawilonu z olbrzymią przeszkloną ścianą.

Otoczenie
Architekci ze Snøhetty nie wstawiają ot tak budynku w krajobraz, ale projektują obydwa te elementy jednocześnie. Pierwotna nazwa biura zresztą brzmiała Snøhetta Arkitektur Landskap, tak jakby planowali zajmować się głównie kształtowaniem krajobrazu. Najbardziej chyba popularny budynek ich autorstwa – wspomniana już opera w Oslo – jest jednocześnie i budynkiem, i otoczeniem. Dach łagodnie przechodzi w plac, plac zanurza się w wodach zatoki.

Rzeczywistość
Gdy Kjetil Trædal Thorsen opowiada o swojej pracy, uwagę zwraca bardzo plastyczny, silnie działający na wyobraźnię i jednocześnie zrozumiały język. Pytany o inspiracje mówi o „krajobrazie wspomnień” – krajobrazie z dzieciństwa, związanym z relacjami międzyludzkimi. To może być nawet pierwszy seks i jego okoliczności, jeśli miały jakiś związek z architekturą. Jeśli to był basen, choćby pusty, będzie zawsze wracał w myślach architekta jako miejsce inicjacji, jako silny element jego „krajobrazu wspomnień”.

banknoty
Nowe banknoty Norwegii – Bank Centralny Norwegii wybrał projekt rozpikselowanych ilustracji Snøhetty.

Wszechstronność
Zaprojektowali identyfikację wizualną dla szwedzkiego producenta płaszczy przeciwdeszczowych i na igrzyska olimpijskie w Oslo, które odbędą się w 2022 r. Banknoty dla Banku Norwegii. Wnętrza sklepu z kosmetykami. Opery, centra kultury, całe dzielnice. Opakowanie na koniak.

Odpowiedzialność
Coraz rzadziej się zdarza, by szefowie dużej firmy, niczym dobrzy ojcowie, mówili, że czują się odpowiedzialni za prywatne życie i satysfakcję swoich pracowników, którzy mają domy, dzieci, psy, wakacje. Choć z pewnością łatwiej o to w jednym z najbogatszych krajów świata i w firmie, która odniosła wielki sukces, to można podejrzewać, że i tam nie jest to tak oczywiste. W architektonicznym świecie, opartym na konkursach i przychylności mecenasów, taka wrażliwość jest rzadkim dobrem.

2014017_OS_N41_publication
Braastad XO Contemporary Snøhetta we współpracy z norweskim muzykiem i artystą, Magne Furuholmenem, stworzyli butelkę i opakowanie koniaku XO Braastad. fot. Simen Øvergaard

Równość
Kjetil Trædal Thorsen twierdzi, że poczuwa się do roli ambasadora skandynawskiego modelu równości i tak próbuje kształtować swoją architekturę – by choć trochę modelowała relacje . Jako przykład podaje realizowane właśnie w Arabii Saudyjskiej Światowe Centrum Kultury z pierwszym publicznym kinem w tym kraju. Ma ono jedno wejście, wspólne dla kobiet i mężczyzn, a także wspólną dla obu płci bibliotekę. Udało im się to przeforsować. Specyficzne ukształtowanie budynku opery w Oslo też ma wpływać na zachowania społeczne. Thorsen twierdzi, że zaraz po wyjściu ze spektaklu w tradycyjnym budynku ludzie rozpraszają się w bocznych uliczkach, dzielą na grupy, szybko się rozchodzą. W Oslo po wyjściu z przedstawienia ludzie przechadzają się po wspólnej przestrzeni dachu, doświadczają architektury, nadal tworząc wspólnotę. Zbyt górnolotne i pretensjonalne jak na „radykała” ze Snøhetty? Tylko przez chwilę. Na ziemię sprowadza nas jego stanowczość: „Jeśli ktoś nie zwraca uwagi na architekturę, czyli na coś, z czym obcuje przez większość życia, z czym bezustannie wchodzi w relacje, to jest po prostu ignorantem”.

Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
Udostępnij
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

 

 

W Norwegii na przyrodę mówi się „arcydzieło”. Jej mieszkańcy przyrodę czczą, podziwiają i rozkoszują się nią. Dla architektów Snøhetty ważne są pory roku, pogoda, zmiany długości dnia i nocy.

Najnowsze